top of page

Zarządzanie nie tylko w firmie. Czego nauka o zarządzaniu uczy nas o codziennym życiu - refleksja po Konwersatorium - Wyzwania Zarządzania

7 dni temu
7 minut(y) czytania

„Wszyscy jesteśmy Menedżerami / Menedżerkami! Czasami menedżerami w różnych firmach i organizacjach, a zawsze menedżerami swojego życia.”dr Artur Smolik

Kiedy mówimy o zarządzaniu, większość osób automatycznie myśli o firmie. O strukturach, budżetach, zespołach, KPI, strategii, procesach i odpowiedzialności menedżera za wynik. To skojarzenie jest zrozumiałe, ale jednocześnie bardzo zawężające. Znaczna część tego, czym zajmują się nauki o zarządzaniu, dotyczy bowiem sytuacji, które pojawiają się również daleko poza organizacją.



Każdego dnia podejmujemy decyzje przy niepełnej wiedzy, próbujemy utrzymać własną motywację, współpracujemy z innymi, komunikujemy oczekiwania, organizujemy powtarzalne działania i wybieramy, na co przeznaczyć ograniczony czas, energię, uwagę czy pieniądze. Właśnie dlatego podczas wrześniowego konwersatorium „Wyzwania Zarządzania” spojrzeliśmy na zarządzanie przez sześć obszarów, które dotyczą praktycznie każdego z nas: decyzje, motywację, współpracę, komunikację, procesy i strategię. (tym razem konwersatirum odbyło sie 15.09,2026 r., w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Nauki)


Dla mnie to bardzo dobry przykład tego, czym naprawdę jest zarządzanie. Nie tylko zbiorem narzędzi stosowanych w firmach, ale empiryczną i interdyscyplinarną nauką o zorganizowanym działaniu. Nauki o zarządzaniu korzystają z dorobku psychologii, ekonomii, socjologii, nauk behawioralnych, teorii systemów i statystyki. Dzięki temu pozwalają lepiej rozumieć, jak ludzie podejmują decyzje, co wpływa na ich zachowania, dlaczego współpraca czasem działa, a czasem się rozpada, oraz jak projektować skuteczniejsze sposoby działania. I właśnie w tym sensie ich użyteczność jest znacznie większa niż mogłoby wynikać z samego słowa „zarządzanie”.



Decyzje - zwykle wiemy mniej, niż chcielibyśmy

Dobrym punktem wyjścia jest podejmowanie decyzji, bo właściwie każda sfera życia jest nimi wypełniona. Zmieniamy pracę, wybieramy kierunek studiów, kupujemy mieszkanie, decydujemy, jak zainwestować pieniądze, z kim współpracować, gdzie mieszkać albo czy wejść w kolejny projekt. Problem polega na tym, że rzadko mamy komplet informacji.

Chcielibyśmy wierzyć, że dobra decyzja wynika z pełnej analizy. W praktyce pełna wiedza jest prawie zawsze niedostępna.

Nie znamy przyszłości, nie mamy nieograniczonego czasu na analizę i nie jesteśmy w stanie przetworzyć wszystkich możliwych scenariuszy. Herbert Simon opisał ten mechanizm poprzez koncepcję ograniczonej racjonalności. Człowiek nie analizuje wszystkich możliwych wariantów. Częściej poszukuje rozwiązania wystarczająco dobrego w danych warunkach.

To bardzo ważna wskazówka także poza światem biznesu. Czasem problemem nie jest brak kolejnych informacji, ale brak momentu, w którym przestajemy ich szukać i zaczynamy działać.

Jeszcze ważniejsze jest właściwe nazwanie problemu. Jeśli pytam: „Jaki samochód kupić?”, to zakładam już, że samochód jest rozwiązaniem. Tymczasem prawdziwe pytanie może brzmieć: „Jak najwygodniej i najtaniej rozwiązać moje codzienne dojazdy?”. Wtedy pojawiają się zupełnie inne możliwości, np. samochód, leasing, komunikacja miejska, rower, carsharing albo połączenie kilku rozwiązań.

To jeden z najbardziej praktycznych wniosków całego spotkania:

dobra decyzja często zaczyna się nie od wyboru odpowiedzi, ale od postawienia właściwego pytania.




Motywacja - sama wiedza nie uruchamia działania

Drugi obszar wydaje się jeszcze bardziej codzienny. Wiemy, że warto więcej się ruszać. Wiemy, że dobrze byłoby odkładać pieniądze. Wiemy, że powinniśmy skończyć rozpoczęty projekt, uczyć się języka, lepiej planować dzień czy wcześniej chodzić spać. A jednak często tego nie robimy.

To pokazuje, że

wiedza i działanie to dwie różne rzeczy.

Motywacja zależy nie tylko od tego, czy wiemy, co jest dla nas dobre. Znaczenie ma również poczucie sensu, wpływu, widocznego postępu i energii potrzebnej do wytrwania. Dlatego podczas konwersatorium przesunęliśmy akcent z pytania:

Jak bardziej się zmotywować?”

na pytanie znacznie bardziej zarządcze:

Jak stworzyć warunki, w których dobre działanie będzie łatwiejsze do rozpoczęcia i podtrzymania?

To pozornie drobna zmiana, ale bardzo ważna. Zamiast liczyć wyłącznie na silną wolę, zaczynamy projektować środowisko działania. Jeśli chcę regularnie biegać, sam cel, iż będę więcej ćwiczył, może niewiele zmienić. Znacznie więcej daje ustalenie konkretnego dnia i godziny, przygotowanie stroju wcześniej, umówienie się z drugą osobą i obserwowanie postępu.

To samo działa w innych obszarach. Jeśli chcemy czytać więcej, książka leżąca na biurku może być skuteczniejsza niż abstrakcyjne postanowienie. Jeśli chcemy oszczędzać, automatyczny przelew może być skuteczniejszy niż comiesięczna walka z własną dyscypliną. Zarządzanie uczy tutaj bardzo praktycznej rzeczy, polegającej na tym, że dobre zachowanie warto ułatwiać, a nie jedynie wymagać go od siebie.



Współpraca - wspólny cel jeszcze nie oznacza wspólnego działania

Podobnie jest ze współpracą. W teorii brzmi prosto, bo np. kilka osób chce osiągnąć ten sam rezultat. W praktyce wystarczy zorganizować wspólny wyjazd, aby bardzo szybko pojawiły się wszystkie klasyczne problemy znane z organizacji. Kto rezerwuje nocleg? Kto zbiera pieniądze? Kto odpowiada za transport? Kto podejmuje ostateczną decyzję? Co robimy, kiedy część osób nie odpowiada? I wtedy okazuje się, że sam wspólny cel nie wystarcza. Ludzie mogą być zaangażowani, mieć dobre intencje i nadal działać w różnych kierunkach. Jedna osoba przez tzw. udany weekend rozumie intensywne zwiedzanie, druga odpoczynek, trzecia góry, a czwarta niski koszt.

Dlatego współpraca wymaga czegoś więcej niż zgody co do ogólnego kierunku.

Potrzebna jest jasność ról, odpowiedzialność, przepływ informacji i sposób podejmowania decyzji. Potrzebna jest też gotowość do rozmawiania o trudnościach, zanim przerodzą się w konflikt. Ta reguła działa w firmie, ale równie dobrze działa w rodzinie, w grupie znajomych, w wolontariacie, w projekcie studenckim czy podczas organizowania wydarzenia. I właśnie tutaj najlepiej widać to, co rozumiem przez uniwersalność zarządzania. Nie chodzi o to, by rodzinę traktować jak organizację. Chodzi o to, że ludzie w różnych kontekstach mierzą się z podobnymi problemami polegającej na niejasności, braku odpowiedzialności, niedopowiedzeniach, konfliktach interesów czy braku koordynacji.



Komunikacja - powiedzieć, to nie znaczy jeszcze zostać zrozumianym

W codziennych relacjach bardzo często przeceniamy znaczenie samego przekazania informacji.

„Przecież mówiłem”.

„Myślałem, że to oczywiste”.

„Byłem przekonany, że się zrozumieliśmy”.

Te zdania pojawiają się zarówno w pracy, jak i w domu. Tymczasem komunikacja kończy się dopiero wtedy, gdy pojawia się wystarczająco podobne rozumienie po obu stronach.

Dlatego tak ważne jest jasne nazwanie intencji, sprawdzanie rozumienia i uzgadnianie dalszego działania. Różnicę dobrze pokazuje prosty przykład. Komunikat „Pospiesz się” pozostawia ogromne pole interpretacji. Dla jednej osoby oznacza „za pięć minut”, dla innej „kiedy skończę to, co robię”. Znacznie bardziej użyteczne jest zdanie: „Chciałbym wyjść z domu o 17:20. Czy możesz być gotowy pięć minut wcześniej?”.

Podobnie jest z ocenami. „Zawsze się spóźniasz” opisuje człowieka i często uruchamia obronę. „Umówiliśmy się na 17:00, jest 17:25” opisuje fakt.

To również jest przykład uniwersalności pewnych reguł. Nieważne, czy rozmawiamy z pracownikiem, partnerem, dzieckiem czy znajomym. Jasność, konkret, słuchanie i oddzielanie faktów od ocen zwykle poprawiają jakość rozmowy.



Procesy - powtarzający się problem może być informacją o systemie

Jednym z tematów, który szczególnie dobrze pokazuje przenikanie zarządzania do codzienności, są procesy. Rano znowu szukamy kluczy. Przed wyjazdem po raz kolejny okazuje się, że czegoś nie spakowaliśmy. Rachunek znów został opłacony po terminie. Zakupy trzeba zrobić drugi raz, bo nie było listy. Domowe obowiązki „miały być zrobione”, ale nikt nie ustalił przez kogo i kiedy. Najczęstsza reakcja brzmi: „Kto zapomniał?” albo „Kto nie dopilnował?”.

Perspektywa procesowa proponuje inne pytanie: „Co możemy zmienić w sposobie działania, żeby ten problem nie powtarzał się kolejny raz?”. To jest bardzo dojrzały sposób myślenia także poza organizacją. Nie każdy problem jest efektem braku odpowiedzialności czy zaangażowania. Czasem problemem jest sposób, w jaki zorganizowaliśmy działanie. Dlatego tak skuteczne są rozwiązania banalnie proste, np. stałe miejsce na klucze, automatyczne płatności, wspólna lista zakupów, checklista przed wyjazdem czy przygotowanie potrzebnych rzeczy wieczorem.

Dobry proces odciąża pamięć, ogranicza liczbę błędów, zmniejsza chaos i pozwala oszczędzić czas.

W tym sensie proces nie jest biurokracją. Jest sposobem na to, aby właściwe działanie było łatwiejsze, a błąd trudniejszy do popełnienia.



Strategia - najtrudniejszym wyborem bywa rezygnacja

Strategia jest chyba tym obszarem, który najbardziej kojarzymy z biznesem. A jednocześnie jej istota jest bardzo uniwersalna. Mamy ograniczony czas. Ograniczoną energię. Ograniczone pieniądze. Ograniczoną uwagę. Ograniczoną liczbę rzeczy, które jesteśmy w stanie zrobić dobrze.

Dlatego strategia jest sztuką wyboru w firmie i w życiu prywatnym.

Każde „tak” oznacza również jakieś „nie”.   Możemy chcieć rozwijać kilka projektów zawodowych, trenować pięć razy w tygodniu, uczyć się języka, częściej podróżować, angażować się społecznie i spędzać więcej czasu z rodziną. Każdy z tych celów może być sensowny. Problem zaczyna się wtedy, gdy wszystkie traktujemy jako równorzędne i pilne. Dlatego jednym z najważniejszych pytań strategicznych w życiu jest:

co jest dla mnie naprawdę ważne w tym okresie i z czego jestem gotów świadomie zrezygnować, aby zrobić na to miejsce?

To pytanie dotyczy nie tylko ambicji, ale także dojrzałości w zarządzaniu własnymi zasobami.

Strategia w codziennym życiu nie polega więc na tworzeniu wieloletniego planu. Polega na świadomym wyborze priorytetów, dopasowaniu działań do realnych możliwości i regularnym sprawdzaniu, czy obrany kierunek nadal ma sens.



Zarządzanie jest bardziej uniwersalne, niż zwykle zakładamy

Im dłużej pracuję z menedżerami, zespołami i organizacjami, tym bardziej przekonuje mnie jedna rzecz: wiele reguł zarządzania jest użytecznych nie dlatego, że zostały stworzone dla biznesu, ale dlatego, że wyrastają z obserwacji ludzkiego działania.

Ludzie w firmie i poza nią mierzą się z podobnymi ograniczeniami.

Nie mają pełnej informacji. Mają ograniczony czas. Popełniają błędy poznawcze. Potrzebują sensu i wpływu. Różnie interpretują komunikaty. Współpracują lepiej, gdy wiedzą, czego się od nich oczekuje. Popełniają mniej błędów, gdy system pomaga im działać właściwie. I nie są w stanie realizować wszystkich celów jednocześnie. To właśnie sprawia, że nauki o zarządzaniu mają tak dużą wartość praktyczną.

Nie dlatego, że uczą, jak „zarządzać innymi”. Dlatego, że pomagają lepiej rozumieć jak działa człowiek w sytuacji wyboru, współpracy, ograniczeń i odpowiedzialności. A to dotyczy niemal każdej sfery życia. W tym sensie sześć lekcji z naszego konwersatorium tworzy jeden spójny obraz. W decyzjach trzeba zaakceptować brak pełnej wiedzy. W motywacji warto projektować warunki działania. We współpracy potrzebujemy jasności i odpowiedzialności. W komunikacji trzeba budować wspólne rozumienie. W procesach warto poprawiać sposób działania, a nie tylko apelować o większą uwagę. W strategii trzeba wybierać, bo nie można realizować wszystkiego jednocześnie.

I właśnie dlatego wracam do motta, które otwierało całe spotkanie:

„Wszyscy jesteśmy Menedżerami / Menedżerkami! Czasami menedżerami w różnych firmach i organizacjach, a zawsze menedżerami swojego życia.”

Zarządzamy decyzjami, energią, relacjami, czasem, współpracą i priorytetami. Czasem robimy to świadomie, czasem intuicyjnie. Czasem bardzo dobrze, a czasem z dużą przestrzenią do poprawy. I być może właśnie tutaj najlepiej

widać sens studiowania i rozwijania nauk o zarządzaniu, bo pomagają nam nie tylko lepiej organizować firmy, ale również mądrzej organizować własne działanie w świecie, który coraz rzadziej daje nam pełną informację, prosty wybór i nieograniczone zasoby.


Z menedżerskim pozdrowieniem,

dr Artur Smolik


Zapraszamy także na kolejne spotkanie z cyklu Konwersatorium - Wyzwania Zarządzania




Najważniejsze źródła
  1. Artur Smolik (2026), Zarządzanie nie tylko w firmie. Jak nauka o zarządzaniu pomaga w codziennym życiu; prezentacja z Konwersatorium „Wyzwania Zarządzania” (15.09.2026), Uniwersytet DSW Ideis, Dolnośląski Festiwal Nauki.

  2. Herbert A. Simon (1947), Administrative Behavior; ograniczona racjonalność i podejmowanie decyzji w warunkach niepełnej informacji.

  3. Edward L. Deci, Richard M. Ryan (2000), The “What” and “Why” of Goal Pursuits: Human Needs and the Self-Determination of Behavior; autonomia, kompetencje i relacje jako podstawy trwałej motywacji.

  4. Amy C. Edmondson (1999), Psychological Safety and Learning Behavior in Work Teams; znaczenie bezpieczeństwa psychologicznego dla współpracy, uczenia się i otwartej komunikacji.

  5. W. Edwards Deming (1986), Out of the Crisis; systemowe podejście do jakości, procesów i źródeł powtarzających się problemów.

  6. Michael E. Porter (1996), What Is Strategy?, „Harvard Business Review”; strategia jako system wyborów i świadomych rezygnacji.

  7. Richard P. Rumelt (2011), Good Strategy/Bad Strategy; koncentracja na najważniejszych wyzwaniach, priorytetach i spójności działania.

  8. Atul Gawande (2009), The Checklist Manifesto; znaczenie prostych standardów i checklist w ograniczaniu błędów oraz odciążaniu pamięci.

Komentarze


bottom of page